Światy prota

Religia i wiara "Światy prota" jest kontynuacją trylogii o świecie KPAX. Kiedy Robert Porter budzi kąpie swoje dziecko, ponownie zapada w śpiączkę, przywołując prota. Tym razem wieść wykracza poza o wiele szersze kręgi niż w środowisku naukowym, bo oto interesuje się nim masa dziennikarzy, samych zainteresowanych, którzy chcą polecieć razem z nim na KPAX, a nawet i CIA. prot utrzymuje, że tym razem się przygotował i może zabrać ze sobą nawet setkę ludzi. I tyle zamierza zabrać, łącznie z Robertem Porterem, jego żoną, dzieckiem, kilku mieszkańców instytutu psychiatrycznego. Proponuje nawet to samo samemu Gene, ale ten odmawia. W końcu dochodzi do kilku niewytłumaczalnych zjawisk, które utwierdzają wszystkich jeszcze bardziej, że prot jest z innej planety. W dzień odlotu zamontowanych zostaje mnóstwo kamer w całym szpitalu, a prot i tak znika wraz ze swoją rodziną i kilkoma znajomymi Brewera.

Gene Brewer jest wchodzącym w bardzo dojrzały wiek psychologiem. Zawsze pragnął nim zostać, pracował ciężko na to, aż w końcu zrobił co mógł i dostał się do instytutu prowadzonego w centrum Nowego Jorku. Lata pracy na w tym rzemiośle najnormalniej w świecie obudziły w nim nudę, która objawiała się szybkością spotkań, jakie prowadził, lekkim podchodzeniem do każdego następnego pacjenta. Aż w końcu na jego drodze stanął prot. Jego stosunek do niego początkowo jest bardzo sceptyczny. Ciągle uważał, że jest to kolejny chory człowiek, lecz jego przypadek jest niezwykle interesujący i zaczyna ponownie angażować się w swoją pracę. Jednak im dłużej współpracuje z protem tym bardziej dochodzi do wniosku, że morze bzdur, jakie prot wymyśla poza miażdżącą pewnością siebie oraz logiką znajdują także w sobie kropelkę prawdy. Jednak nigdy do końca nie został przekonany, kim tak narpawdę prot jest, aż do ostatniej częsci książki.

Dociera jednak do czegoś zaskakującego - jego pacjent cierpi na zespół wielorakiej osobowości, to znaczy budzą się w nim inne osokby, które aktywnie uczestniczyły w jego życiu. To tak jakby trzy inne osobowości zostały zamknięte w jednym człowieku, jednak sam prot kompletnie się od nich różni. Środowiska naukowe obiegają wieści o procie, który coraz bardziej chętnie opowiada o swojej planecie i sposobie podróżowania światłem, aż na samym końcu budzi Roberta z powrotem do życia, a sam, podczas przedstawienia telewizyjnego, ucieka - nie wiadomo dokąd.