King kong

Religia i wiara Ann Darrow jest aktorką grającą na wodewilu. To trudna odmiana aktorstwa, połączona z akrobatyką oraz kabaretem. Publiczność jest bardzo wymagająca, jeśli chodzi o ten rodzaj rozrywki. Ann czuje się w tym jak ryba w wodzie, bardzo lubi swój zawód, jej ojciec pracował w tej branży, ale jej nie bardzo się wiedzie. Jej jedyny teatr, w którym występuje, ma lada dzień zostać zamknięty, a kierownictwo spóźnia się z wypłatami dla pracowników. Jednak wszyscy są dobrej myśli, podobnie jak Ann - ona zwłaszcza zachęca wszystkich. Jednak już następnego dnia dowiaduje się, że jej teart pod ciężarem długów musi zostać zamknięty. Zostaje więc bez grosza przy duszy, nie ma pieniędzy nawet na opłacenie czynszu za mieszkanie, ani nawet na jedzenie. Nie wie, co ze sobą zrobić, jest bardzo zdesperowana, ale nie na tyle, by wystąpić w rozbieranej sesji, co proponuje jej pewien znany producent. W końcu jednak los się do niej uśmiecha... ale pozornie. Nie wie, że czeka ją coś strasznego, coś, co odmieni ją na zawsze. Świat King Konga i nie tylko.

Carl Dunham jest ambitnym reżyserem, który dostaje zlecenie nakręcenia filmu o bestiach. Kiedy ma zmontowaną już połowę materiału, otrzymuje wezwanie do siedziby swojego wydawcy - ma przedstawić to, co już nakręcił. Podczas projekcji okazuje się, że wydawcy nie są absolutnie tym zachwyceni. Co więcej, są bardzo rozczarowani. Nie chcą kolejnego filmu o safari, więc postanawiają wycofać Carla z jego dalszych nagrań i zabrać mu to, co już nagrał. Ten jednak dysponuje pewną mapą morską, której droga wiedzie do tajemniczej Wyspy Czaszek. Jest to jedna z tajemniczych wysp, które oficjalnie nie istnieją, a na której podobno jest jeszcze wiele do odkrycia. Postanawia uciec wraz z załogą filmową, sprzętem i dotychczas nagranym materiałem, by nakręcić swój film życia, swoją wizytówkę. Musi tylko skompletować załogę, a co najważniejsze - zdobyć kobietę, która odważy się wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Przypadkiem natrafia na Ann Darrow, która po chwili wahania zgadza się na wyprawę - dowiaduje się, że scenariusz pisze jej idol.

To dowodzi, że każdy fizyczny statek kosmiczny potrzebował by o wiele więcej czasu, by przebyć galaktykę. Potrzebowałby wielu lat na przebycie tak wielkich odległości, jakie przebyły kosmiczne szarańcze. Jednak nie oznacza to, że w jakiś sposób pozaziemska cywilizacja nie mogłaby jakoś to prawo ominąć, tworząc środki transportu tak zaawansowane, że nie miałyby z tym problemu. Potrzebaby jednak do tego umiejętność manipulowania czasem i przestrzenią.